Boerboel - bestia z dalekiej Afryki

Fot. Pixabay

Żeby zrozumieć boerboela, trzeba poznać jego historię.

W XVII i XVIII wieku do Afryki Południowej masowo napływali przybysze z Holandii oraz Francji i Niemiec. Także nieliczni z innych europejskich krajów, w tym Polski. Byli to przeważnie chłopi, którzy osiedlali się na słabo zaludnionych terenach i ciężko pracując je zagospodarowywali. Po holendersku "chłop" to "boer". Słowo to wymawia się "bur", stąd w języku polskim nazwa Burowie.

Z początkiem XIX wieku tereny południowej Afryki przeszły w ręce Wielkiej Brytanii. Niezadowoleni z brytyjskich rządów Burowie, zdecydowali się opuścić Kolonię Przylądkową i rozpoczęli wędrówkę na północ. Przemieszczali się coraz dalej w głąb kontynentu walcząc o ziemię z Zulusami i innymi plemionami afrykańskimi. Wielka Wędrówka (Groot Trek) zakończyła się utworzeniem na północ i wschód od rzeki Oranje trzech burskich republik nazwanych Natal, Orania i Transwal.

Niezależności swoich ziem, na których tymczasem odkryto bogate pokłady złota i diamentów, Burowie musieli bronić przez lata. Już w 1843 roku podbity został Natal, a tzw. wojny burskie po zaciętych walkach z o wiele liczniejszym przeciwnikiem ostatecznie skończyły się ich przegraną. W 1902 roku Transwal i Orania stały się koloniami brytyjskimi.

Mniej wiecej od końca XIX wieku Burowie nazywani są Afrykanerami.

Pierwsi osadnicy, wykorzystując odpowiedni klimat, doskonałą ziemię i wielkie przestrzenie pozwalające na utrzymanie dużych stad, zajmowali się uprawą roślin i hodowlą zwierząt.

Z czasem wśród Burów wyodrębniły się trzy różne grupy: Burghers - zamieszkali na wybrzeżu, związani z morzem, też urzędnicy, rzemieślnicy, kupcy, mieszkańcy rozwijających się miast, Grensboers - bogaci rolnicy, właściciele rozległych winnic, sadów i pól oraz Trekboers - koczownicy, typowi pionierzy hodujący stada bydła i koni, a także owiec i kóz.

Wiodący wędrowne życie Trekburowie przemieszczali się przewożąc swój dobytek charakterystycznymi, krytymi płótnem, wozami zaprzężonymi w woły. Wozy te, odpowiednio przystosowane, służyły im jednocześnie za domy mieszkalne. Zajmowali się pilnowaniem stad i ich obroną przed drapieżnikami i tubylcami, wykonywali rozmaite prace na biwaku, polowali i organizowali wyprawy zwiadowcze. Spędzali życie pod gołym niebem, często w siodle i z bronią w pogotowiu.

W czasie Wielkiej Wędrówki całkowicie oddalili się od wybrzeży i kolejne pokolenia Trekburów znały już tylko afrykańskie stepy w głębi lądu.

Fot. Pixabay

Początki historii boerboela dokładnie znane nie są. Przypuszcza się, że przybywający z Europy osadnicy przywozili ze sobą psy. Prawdopodobnie duże zwierzęta w typie mastifa, które miały służyć do obrony i pilnowania dobytku. Europejskie czworonogi krzyżowały się z miejscowymi, należącymi do afrykańskich plemion. Dalsza hodowla szła w kierunku utrwalania i rozwijania pożądanych cech użytkowych. I tak na dalekiej afrykańskiej ziemi powoli kształtował się określony typ psa.

W niesprzyjającym terenie ludzie zmagali się z trudnymi warunkami, surowym klimatem i dzikimi zwierzętami. Były im potrzebne duże i mocne psy gotowe z oddaniem pilnować domostw i odważnie stawać do walki z drapieżnikami.

Dlatego też wymagania stawiano boerboelowi wysokie. Miał być jednocześnie psem rodzinnym, stróżującym, obronnym, pasterskim i myśliwskim. Oczekiwano, że dla osadników będzie wiernym towarzyszem podczas wypraw i pomocnikiem w polowaniach. Dla dzieci miał być niezawodnym i oddanym opiekunem. Jego podstawowym zadaniem była obrona pana i jego rodziny w sytuacji jakiegokolwiek niebezpieczeństwa. Miał też skutecznie pilnować dobytku chroniąc go przed rabusiami i dzikimi zwierzętami. Przed drapieżnikami i złodziejami musiał także bronić stad bydła, koni, kóz i owiec.

Wykonując tak odpowiedzialne zadania pies nie mógł sobie pozwalać na nieposłuszeństwo czy kaprysy. Boerboel musiał być karny, zrównoważony i niebywale odważny. Wymagano od niego, aby swoje obowiązki wykonywał 24 godziny na dobę, stale zachowując czujność i gotowość do walki. W razie potrzeby z narażeniem życia.

Nic dziwnego, że przeżywały jedynie psy najsilniejsze i największe, ponieważ właśnie takie najlepiej zapewniały bezbłędne wykonywanie powierzanych im zadań, a zarazem miały największe szanse w walkach z dzikimi zwierzętami.

Selekcja szła też w kierunku dobrego zdrowia i wytrzymałości fizycznej psa, jako że żyjący w niełatwych warunkach koczowniczej wędrówki pionierzy potrzebowali psa odpornego, zdrowego i silnego.

Ogromny, silny, nieustraszony. Zdolny do walki z każdym przeciwnikiem, w obronie swoich opiekunów i ich dobytku gotów zarówno zabić, jak i zginąć. Boerboel - pies Burów, afrykańska bestia.

Fot. Pixabay

Na początku XX wieku boerboel wciąż zachowywał cechy wykształcone w toku życia z burskimi koczownikami i na burskich farmach. Jednak postępująca normalizacja stosunków społeczno-politycznych oraz zmieniające się warunki życia, w tym urbanizacja, znacząco wpłynęły na zmiany w hodowli tych psów.

W kolejnych latach krzyżowano boerboele z przybywającymi z Wielkiej Brytanii buldogami i mastifami. Po sprowadzeniu ich w 1928 roku do ochrony kopalń diamentów, także z bulmastifami. Domorośli hodowcy próbowali też eksperymentować z innymi rasami, nawet takimi jak bernardyn czy dog niemiecki.

Dyletanckie działania prowadziły do stopniowego oddalania się genotypu boerboela od wzorca ukształtowanego w toku wcześniejszej hodowli. W rezultacie typowy, prawdziwy południowoafrykański boerboel zaczął powoli wymierać. I zapewne doszłoby do wyginięcia rasy, gdyby nie grupa jej miłośników, która w latach 80 postanowiła odratować autentycznego psa burskich farmerów.

Włożyli w to ogromny wysiłek przemierzając szlaki Wielkiego Treku i pokonując tysiące kilometrów w poszukiwaniu odpowiedniego materiału genetycznego na oddalonych farmach. Odnaleźli wiele psów, ale tylko nieliczne nadawały się do wykorzystania w odbudowie rasy. Wybrano osobniki najbardziej dla niej typowe, co oceniano także na podstawie starych rycin i obrazów.

Na bazie odnalezionych zwierząt rozpoczęto staranną, selektywną hodowlę ukierunkowaną na odtworzenie dawnego, prawdziwego boerboela jako oryginalnego psa południowoafrykańskiego. Docelowo z zamiarem doprowadzenia do formalnego uznania rasy nie tylko w kraju, ale i na świecie.

W roku 1983 zostało założone Stowarzyszenie Hodowców Południowoafrykańskiego Boerboela (The South African Boerboel Breeders Association). W tym czasie opracowano też pierwszy standard rasy. W 1990 roku odbył się ogólnokrajowy spis boerboeli i odtąd co roku w listopadzie organizowany jest w Kroonstad ogólnokrajowy przegląd tej rasy.

W Republice Południowej Afryki działają też HBSA (Historical Boerboel Association of South Africa) i stawiająca najbardziej surowe wymogi hodowalne EBBASA (Elite Boerboel Breeders’ Association of Southern Africa). Są to organizacje rejestrujące wyłącznie psy rasy boerboel.

W roku 2008 rasa został uznana przez KUSA – południowoamerykański związek kynologiczny akceptowany przez FCI. To pozwala na rejestrowanie boerboeli w organizacjach podlegających FCI, choć sama FCI wciąż jeszcze rasy nie uznaje.

Dopuszczalne jest jednak prezentowanie psów na wystawach pod patronatem FCI i hodowcy coraz częściej z tej możliwości korzystają. Wydaje się, że uznanie rasy boerboel przez FCI jest już tylko kwestią czasu.

Fot. Pixabay

Współcześnie boerboel znany jest nie tylko w południowej Afryce. Występuje w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, rasa zyskała pewną popularność w Rosji i Wielkiej Brytanii, można spotkać boerboele w Holandii, Niemczech czy Norwegii. Od niedawna są też obecne, i prezentowane na wystawach, w Polsce.

Dzisiejszy boerboel wciąż posiada cechy psa burskich farmerów i koczowników. Tak samo silnie przywiązuje się do swojej ludzkiej rodziny, tak samo jest jej bezgranicznie oddany i gotowy do jej obrony w każdej sytuacji, nawet z narażeniem własnego życia.

Jest psem rodzinnym w takim znaczeniu, że zawsze chce być blisko swojej ludzkiej rodziny, lubi zabawy i pieszczoty, jest łagodny i miły. Szczególnie słynie z niezwykle opiekuńczego stosunku do dzieci.

Słynie też ze swej stałej gotowości do obrony. W zasadzie jest psem spokojnym i zrównoważonym, inteligentnym i - o ile został dobrze wychowany - niezawodnym i posłusznym. Z drugiej jednak strony jego silny instynkt obronny - zwłaszcza, jeżeli pies nie został dobrze wychowany - może być przyczyną poważnych problemów. Boerboel potrafi samodzielnie uznać czyjeś zachowanie za zagrażające i przystąpić do obrony. Czyli zaatakować. Z pewnością zrobi to, gdy niepożądana osoba pojawi się na jego terytorium.

Boerboel zdecydowanie nie jest psem dla każdego. W nieodpowiednich rękach może być niebezpieczny dla otoczenia. Wymaga opiekuna doświadczonego, mającego sporą wiedzę o psach w ogóle i o tej rasie w szczególności. Osoby, która umie psa od małego socjalizować, wychowywać i uczyć. Właściciel boerboela musi być stanowczy i zdecydowany, zarazem opanowany i pozbawiony agresji. Psa powinien traktować jak przyjaciela, a nie jak poddanego. Najlepiej, jeżeli w wychowywaniu i układaniu psa uczestniczy cała rodzina.

Boerboel to bez wątpienia wspaniały pies. Piękny, silny, mądry. Wierny przyjaciel zawsze gotowy do obrony swoich bliskich. Jednak, żeby dobrze go rozumieć, trzeba znać jego historię. I wiedzieć, że w jego genach wciąż żyje wspomnienie dzikich afrykańskich stepów...

Fot. Pixabay